Narysować Facebooka

Wśród osób zajmujących się marketingiem na Facebooku różnice miedzy profilem a fanpagem, osobistym kontem reklamowym a kontem biznesowym, zasięgami organicznymi a płatnymi są oczywiste.

Okazuje się jednak, że wiele firm nie prowadzi żadnych działań marketingowych na Facebooku i tłumaczenie im wszelkich niuansów jest dosyć trudne. Pomyślałem zatem, że zwizualizowanie laikom podstawowych schematów obowiązujących na Facebooku może przynieść pewne korzyści – i w ten sposób powstał ten artykuł.

Jest jasne, że ta wizualizacja zawiera mnóstwo uproszczeń, ale myślę, że dawać będzie podstawowe pojęcie o tym jak ten mechanizm działa.

Wyobraźmy sobie olbrzymi gmach złożony z trzech poziomów.

Poziom pierwszy, z którego można wejść do środka, to profile użytkowników. Mamy tutaj ponad dwa i pół miliarda(!) pokoi, których właścicielami są osoby fizyczne. W takim pokoju każdy z nas ma przed sobą duży ekran (czyli oczywiście newsfeed), na którym Facebook wyświetla to co mu przyjdzie do głowy. Mamy pewien ograniczony wpływ na to co, a mówiąc bardziej precyzyjnie od kogo nam się tutaj wyświetla. Posty od znajomych, od rodziny, od polubionych firm mają tutaj pewne pierwszeństwo, ale i tak wszystkim rządzą tajemnicze algorytmy Facebooka.

Drugi poziom to poziom firmowy. Tutaj znajdują się tak zwane fanpage. Przyjmijmy w olbrzymim uproszczeniu, że każda osoba fizyczna ( a dokładniej jej profil osobisty) zarządza jednym fanpage.

Oczywiście, tak naprawdę są miliony osób, które nie zarządzają żadnym kontem firmowym (czyli fanpage) oraz inne miliony, które zarządzają wieloma kontami. Jednak, dla uproszczenia przyjmijmy założenie, o którym napisałem wcześniej: jedna osoba – jedno konto firmowe.

Zauważmy ponadto że jedyne przejście na wyższy poziom firmowy mamy poprzez profil czyli poziom podstawowy. Wszak to tylko na poziomie osobistym znajdują się wszystkie wejścia do naszego facebookowego gmachu.

Zobaczmy zatem co znajduje się w przeciętnym pokoju poziomu drugiego. Tutaj praca wre. Mamy przygotowaną specjalną maszynę, która produkuje przy naszym udziale wszelkiego rodzaju posty, udostępnienia, komunikaty, zwane krótko impulsami informacyjnymi, które dotyczą naszej firmy. Najważniejszą cechą takiego pokoju jest to, że… ma zaciemnione szyby. Nie mamy generalnie wpływu na to, kto i kiedy te impulsy zobaczy! Wszystko zależy od algorytmów Facebooka. Może być niestety i tak (i uwierzcie mi, że bywa), że starannie przygotowywane marketingowe teksty trafiają w kompletną próżnię!

Tak jednak, jak z poziomu pierwszego trafiliśmy na poziom drugi, tak możemy z niego wejść jeszcze wyżej, na trzeci poziom reklamowy. Tutaj trafiamy do zupełnie innego świata. Podczas, gdy na poziomie drugim siedzieliśmy w zaciemnionym pokoiku, czując się może trochę jak intruz, tutaj, na poziomie trzecim Facebook wita nas światłem i nastrojową muzyką. Skąd ta zmiana? Dwa pierwsze poziomy były kompletnie bezpłatne, na trzecim stajemy się ważnym klientem. Co więcej Facebook pozwala nam spojrzeć w dół, gdzie możemy zobaczyć nawet poziom pierwszy (profile). No może nie bezpośrednio i wyraźnie, a raczej jak przez mleczną szybę, ale wystarczająco dokładnie, aby wyodrębnić pewne zbiory (grupy odbiorców), którymi możemy być potencjalnie zainteresowani.

Co widzimy w naszym pokoju na trzecim poziomie? Olbrzymią skomplikowaną ścianę, pełną mnóstwa różnych tajemniczych przycisków, przełączników i potencjometrów – jest to tak zwany panel reklamowy Facebooka (menedżer reklam). Jest to wprost genialny zautomatyzowany w dużej mierze system, korzystanie z którego wymaga jednak dużej wiedzy, doświadczenia i kreatywności. To tutaj powstają reklamy, za które płacimy Facebookowi.

Jest w pokoju jednak coś jeszcze: duża wajcha z niebieskim napisem PROMUJ POST. I każdy ją może łatwo uruchomić jednym pociągnięciem! I nie wymaga to wcale dużej wiedzy, doświadczenia czy kreatywności. Jest to substytut menedżera reklam, który stwarza iluzję sensownego wydawania naszych pieniędzy. Jeśli spotykasz kogoś, kto twierdzi, że reklamy na Facebooku nie działają, masz przed sobą zapewne ofiarę przycisku „Promuj post”. Ale to temat na inne opowiadanie.

Please follow and like us:

Dodaj komentarz