Jesteś na Facebooku? To dobrze, ale nie kop się z koniem!

Jesteś na Facebooku? To dobrze, ale nie kop się z koniem!

Masz firmę. Ba, założyłeś jej fanpage na Facebooku, a nawet prowadzisz go lub przynajmniej doglądasz. Jak mogłeś nie uczynić tego kroku, zachęcony tyloma sensownymi argumentami? Było ich sporo, ale coś tutaj nie gra. Fani mieli przecież gromadzić się tłumnie, a tłum powinien wzrastać każdego kolejnego dnia w tempie wykładniczym! Nie postąpiłeś w końcu jak klient stuprocentowo przekonany do telewizyjnej reklamy, według której można byłoby kupić produkt, postawić go na półce i tylko czekać na zbawienne działanie. Działasz. A jednak, Twój fanpage nie przynosi obfitych żniw. Co zatem powinieneś zrobić? Na dobry początek, zapoznaj się z treścią poniższych wskazówek i odpuść sobie plany konsultacji z farmaceutą. Kiedy bowiem przedstawione tu rady wcielisz już w życie swojego fanpage’u… Twoje nerwy odpoczną, a cele, które przyświecały Ci na początku, osiągniesz już niebawem. Zaprezentujemy tutaj szereg wskazówek, które nie powiedzą wszystkiego, ale być może zachęcą Cię do zgłębienia tematu i lepszego prowadzenia fanpage’a. Jeśli nie – artykuł ma też „cel zapasowy”. Ale po kolei.

OKREŚL STRATEGIĘ!

by Mateusz Dach

Facebook jest istotnie jak wielka metropolia pełna atrakcji i potencjalnych zysków, ale trzeba wiedzieć, jak po tej metropolii się poruszać. Najważniejsze w prowadzeniu fanpage’a jest zatem ustalenie strategii obecności na jednym z największych portali społecznościowych świata. To, co za chwilę przeczytasz, może brzmieć trochę jak przemowa motywacyjna, ale bez wątpienia – warto nakreślić sobie konkretne cele, jakie chcesz osiągnąć w związku z prowadzeniem fanpage’a. Nie mogą być to cele ogólnikowe, jak „zysk”, ponieważ to oczywiste. Jeśli w pełni i bezgranicznie ufasz swojej głowie, to świetnie, ale radzimy jednak te cele spisać. Czy zrobisz to na kartce, czy w wirtualnym pliku, to już mniej ważne i zależy od Twojej wygody. Utworzenie takiej strategii – poprzez nakreślenie mierzalnych celów – jest jak zbudowanie rusztowania budynku, które jasno i logicznie pociągnie za sobą prowadzące do celów kroki. Musisz też zaangażować trochę swój zmysł psychologiczny, a uwierz mi – każdy z nas jest po trochu „naturalnym psychologiem”; nawet, gdy określenie „umysł ścisły” pada w Twoim kontekście równie często, co Twoje dane osobowe. Wczuj się w swojego potencjalnego „fana”. Co chciałby zobaczyć na Twojej tablicy? Jeśli poszukuje na Facebooku informacji związanych z Twoją branżą – co najsilniej przyciągnęłoby jego uwagę? Dobrze jest też dogłębnie zastanowić się, jakie zainteresowania i gusta ma statystyczny członek Twojej grupy docelowej i to do nich dobierać kolejne wpisy oraz ich styl.

PROFESJONALNA SWOJSKOŚĆ

Idąc tym tropem – niewątpliwie, dobrze jest sprawiać „swojskie” wrażenie. Swojskość to całkiem pożądany towar – bez względu na grupę docelową, ludzie chcą czuć, że firma, z którą się identyfikują, jest im naprawdę bliska. To zapewne z tego powodu właściciele fanpage’ów zalewają ich ściany dziesiątkami śmiesznych memów, sentencji i życzeń… zupełnie niezwiązanych z tematyką, pod której sztandarem działa firma! Czy to poważny błąd? W wyżej opisanej wersji – owszem. Fakt, że publikowane na fanpage’u wpisy powinny łączyć się z profilem działalności, jest banałem. Uwaga: nie trzeba jednak wyrzekać się wspomnianej swojskości. Takie w pełni spójne z profilem wpisy powinny po prostu dominować. Swojskość domaga się jednak pewnego doprecyzowania: nie może być ona standardowa. Porównaj swój fanpage do biznesmena, artysty czy jakiegokolwiek znanego i cenionego profesjonalisty na swojej działce. Możesz zauważyć, że najlepsze wrażenie pozostawia po sobie ta osoba, która mimo oznak profesjonalizmu, pozostaje dla innych dostępna, życzliwa i całkiem swobodna. Daje do zrozumienia, że nie jest żadnym „nadczłowiekiem”, ale jednocześnie emanuje aurą fachowości. A zatem, Twój fanpage, podobnie, jak ów sławny i ceniony fachowiec, powinien łączyć te dwa wrażenia: swojskości oraz profesjonalizmu. Nie ubierzesz go w w tym celu w garnitur, ale możesz zadbać o pewne ważne szczegóły.

Jeśli więc nie zamierzasz rezygnować z publikowania „dodatków”, świetnie – jednak oprócz częstotliwości ich publikacji, postaw na stworzenie dla tych dodatków wspólnego mianownika. Jeżeli zatem wrzucasz np. cytaty czy hasła, których celem jest pozdrowienie fanów, za każdym razem opatrz je wspólnym motywem graficznym. Ta sama elegancka ramka, to samo logo Twojej firmy, ta sama stylowa czcionka. Zabawne lub dające do myślenia „wrzutki” nie czynią Twojego fanpage’a niespójnym. Taka strategia – sama w sobie – czyni go ludzkim. Wrażenie niespójności i amatorszczyzny robi brak jednego, dobrego obrandowania. Jest to podstawowa zasada spójnej komunikacji wizualnej, której musisz się trzymać, jeśli chcesz skupiać wzrok i uwagę użytkowników. Oni przecież nie przebywają non-stop na Twoim fanpage’u. Śmigają raczej od wpisu do wpisu na stronie głównej i reagują wtedy, gdy coś ich zaintryguje.

GENERALNA SPÓJNOŚĆ

Spójna komunikacja wizualna tworzy też nierozerwalny związek z kwestią rozpoznawalności. Nawet wtedy, gdy postanowisz wspierać uwielbienie dla piątku (przyzwyczajając ludzi do myślenia, że praca musi być nudna i ostatni dzień tygodnia jest tym, na co tylko się czeka, skoro powtarza to nawet poważna firma), „piątunio” wkomponowane w ten sam motyw graficzny skuteczniej zatrzyma scrollowanie. „O, no tak, mamy piątek, też mnie to cieszy. O, no proszę, to przecież moja ulubiona firma!” Chodzi mniej więcej o taką reakcję fanów. Idąc dalej za zasadą ogólnej spójności, dobrym posunięciem jest również łączenie samych treści. Zdjęcie pieska lub kotka nie musi być przecież samotne. Możesz dodać do niego opis, który równie zabawnie spaja minę tego zwierzątka z tym, czym zajmuje się Twoja firma. To akurat kwestia kreatywności, więc uwierz w siebie (albo w osoby, z którymi współpracujesz).

Kiedy wypuszczasz na rynek nowy produkt lub organizujesz wydarzenie związane z Twoją firmą, to jasne, że dasz o tym znać na fanpage’u. Super! Nie rób tego jednak wyłącznie za pomocą treści. Gołe litery, choćby były cztery, nie przyciągną i nie skupią uwagi odbiorcy. Zdjęcie, a do niego opis – to już ma sens. Jeśli zdjęcie – najlepiej z logo. Jeśli zaś cokolwiek innego, trzymaj się zasady opisanej w powyższym akapicie; mowa oczywiście o wspólnym motywie graficznym. A skoro jesteśmy przy rysunkach, nie sposób nie wspomnieć o bardzo efektywnych i angażujących infografikach; są to „zdjęcia”, które oprócz symboli, postaci realnych czy komiksowych – i czego dusza jeszcze zapragnie – zawierają również informacje. Nie bez przyczyny infografiki stale zyskują na popularności; absorbują one koncentrację, ponieważ ludzie łatwiej zauważają obraz niż blok tekstu. Kiedy natomiast koncentracja zostanie już zogniskowana na obrazie, okazuje się, że jest to kompozycja grafiki oraz treści.

Tradycyjne fotografie również się sprawdzają, ale w tej kwestii musimy posłużyć ważną radą. Jeśli otóż dysponujesz kilkoma zdjęciami, nie wahaj się. Opublikowanie ich w postaci jednego kolażu będzie złą decyzją. Dlaczego? To nie tylko ten prosty fakt, że jedno zdjęcie łatwiej zauważyć. Chodzi o większe zasięgi. Wpisy z pojedynczymi zdjęciami takie zdobywają, gdyż generują większą liczbę kliknięć. Trzeba dodać, że zbyt wiele fotografii naraz wzbudza niechęć użytkowników. Lepiej ograniczyć się do ok. pięciu za jednym zamachem. Powtórzmy jednak: nie kolaż!

KIEDY I JAK?

A co z systematycznością wpisów? Panuje taki popularny mit, który głosi, że im częściej i gęściej, tym lepiej. Obserwacja praktyki obala ten mit z wielkim hukiem. Okazuje się, że parudniowe pauzy w publikowaniu kolejnych wpisów… generują następnie powiększenie się zasięgu! Oczywiście, plan nie może brzmieć: jeden dzień wpisów, pięć dni przerwy – i tak w kółko. Oj, nie. Istotne jest zresztą nie tylko to, kiedy publikujesz wpisy. Liczy się fakt, jak to uskuteczniasz. Facebook natomiast, bezustannie wydłuża listę formatów reklamowych. Dzięki temu, oprócz możliwości robienia promocji linku do strony zewnętrznej, jesteś w stanie promować również wydarzenie, ofertę bądź np. film. Twój post może przemienić się w swoistą karuzelę, przeobrazić się w pokaz slajdów lub w niezbyt obszerny formularz, który zbierze informacje odnośnie do użytkownika. Artykuł o  rodzajach postów reklamowych znajdziesz tutaj.

Paleta opcji jest niemal bezgraniczna, ale nie powinna przytłoczyć Cię swoim bogactwem; wybierając, pamiętaj cały czas o wspomnianej strategii! Jeśli jednym z Twoich nakreślonych celów jest przekierowanie fanów na stronę zewnętrzną, pomocą posłuży Ci do tego post, który promuje link, a nie ten, który promuje zdjęcie. Gdy jednak cel kampanii to np. gromadzenie zapisów do newslettera, najlepiej sprawdzi się zastosowanie mechanizmu Lead Generation Ad. Nie bądź też taki sceptyczny i korzystaj z podpowiedzi Facebooka w tym względzie. On nie gryzie. Generalnie, korzystanie ze stale powiększających się zasobów Facebookowych narzędzi – to dobra sprawa. Nie powinieneś bać się eksperymentów. Mogą z początku wydawać się nieco trudne, ale ogarniesz je i połączysz ich atuty ze swoim produktem.

CO JEST NIEMILE WIDZIANE I CZY EDGE RANK MOŻE BYĆ ŚLEPY

Czego wystrzegać się jak ognia prowadząc fanpage? Bez wątpienia, trzeba wystrzegać się najpowszechniejszej pomyłki właścicieli fanpage’ów: umieszczania na tablicy tylko i wyłącznie ofert. Nie będzie zbyt wielu chętnych na aktywne uczestnictwo w życiu takiego fanpage’u, ponieważ… nie przypomina to życia. Rezultatem będzie bardzo mizerny Edge Rank; warto od razu wspomnieć, że ten specjalny algorytm Edge Rank to mechanizm, z którym nie da się i nie warto walczyć, ponieważ – choć bazuje co do sedna na trzech kryteriach, o których za chwilkę – ogarnia za ich pomocą właściwie cały ruch w facebookowym interesie. Lepiej zatem pogodzić się z nim i zacząć z nim współpracować. Współpraca ta będzie lepsza, gdy dowiemy się lub przypomnimy sobie, że algorytm ów ocenia atrakcyjność dla fanów, a oblicza to na podstawie wypadkowej trzech zmiennych. Pierwszą z nich jest intensywność reakcji; chodzi o to, czyje wpisy lubią użytkownicy – czyje też udostępnia oraz komentuje. Wówczas Facebook będzie częściej wyświetlać posty takich stron. Drugi czynnik to waga aktywności, która polega na tym, iż najlepsze oceny zbierają te aktywności, które najbardziej absorbują energię użytkowników. Najwyżej plasują się więc udostępnienia, drugie są komentarze, a ostatnie… „lajki”. Trzecim czynnikiem jest aktualność i świeżość publikacji, a zatem im post jest świeższy, tym bardziej jest pewne, że doczeka się wyświetlenia. Dokładny schemat działania Edge Rank znajdziesz tutaj.

by pamorama.net

Skoro rozwialiśmy już wątpliwości co do Edge Rank, wróćmy do listy rzeczy zakazanych. Należy do niej z pewnością usuwanie wpisów. Facebook (jako całość) wykazuje alergię na takie niecne poczynania. Nawet, kiedy usuniesz choćby jeden post, to wystarczy, by następne były przeznaczone… dla wyraźnie mniejszej liczby oczu. Powód jest banalnie prosty: jak nie wiadomo, o co chodzi, to dokończ sobie to znane powiedzenie. Kiedy więc publikujesz jakiś post i zrobisz, powiedzmy, błąd – choćby ortograficzny – nie usuwaj go, ale po prostu edytuj. A już zwłaszcza, gdy zdążył „zarobić” lajki czy komentarze. W razie podobnych pomyłek, dobrze jest też naprawić je komentując własny wpis; nie podziała to na fanów jak płachta na byka, a wprost przeciwnie! Stworzysz w ten sposób pole do komunikacji z nimi, a stąd już tylko krok do zwiększenia się sympatii i szacunku. Tak również zapobiegniesz zgubnym konsekwencjom ze strony bezlitosnych młynów Edge Rank. Są jednak rzeczy, za które sami użytkownicy potrafią skutecznie znielubić, a nawet „odlubić”. Należy do nich niesystematyczne prowadzenie fanpage’u. Nieregularność publikacji spotka się ze złym feedbackiem i obniży poziom zaufania, a ono stanowi rudyment marketingu! Sam facebook także będzie klasyfikować Twój fanpage o wiele niżej. Marki o światowej sławie publikują systematycznie po parę wpisów na tydzień. Grzechem ciężkim, którego nie da się odpokutować, jest brak kontaktu z fanami, który trwa przez kilka tygodni, a następnie, jak grom z jasnego nieba, topienie ich morzem wpisów. Brak tolerancji i ciężkość grzechu wynika zapewne z faktu, że takie „rekompensowanie” sprawia właśnie wrażenie kiepskiej pokuty. Podobnie, nie wolno kultywować zamieszczania w różnych grupach czystych reklam swojego profilu, bez domieszki jakichkolwiek innych informacji. To pretensjonalne, nachalne i podchodzi pod spam, którego nie lubi (i nie lajkuje) nikt.

FACEBOOK ADS NIE JEST PROBLEMEM

Jeśli borykasz się z niskimi zyskami, to znaczy niestety, że to Ty popełniasz błąd. Taki efekt możesz zawdzięczać zresztą różnym błędom i zaniechaniom (będącym także błędami), które w niniejszym tekście pomagamy Ci wyeliminować. Z pewnością jednak nie powinieneś narzekać na kampanie Facebook Ads ani bezsensownie, z rozrzewnieniem wspominać nie tak znowu dawnych czasów, na zasadzie „ech, jeszcze tak dwa lata temu można się było obyć bez tych Facebook Ads…”. Stop! W ten sposób nie tylko nie idziesz do przodu, ale właśnie – nieświadomie – mówisz o powodzie, dla którego dzisiaj powodzenie bez owych kampanii jest już niemożliwe! To przecież całkiem logiczne: reklamy na Facebooku (czyli Facebook Ads właśnie) to aktualnie najlepsze i najdokładniejsze zestawy narzędzi służące dotarciu do klientów i systematycznego wzrostu sprzedaży. Ich pomocność jest ogromna zwłaszcza wtedy, kiedy masz małą lub przynajmniej niewielką firmę i w związku z tym nie masz do dyspozycji ogromnego budżetu na marketing. Jeżeli więc korzystasz z Facebook ads, nie narzekaj i nie wspominaj, a raczej wcielaj w życie przedstawione tutaj wskazówki. Wtedy sytuacja poprawi się z całą pewnością, ponieważ konieczność stosowania Facebook Ads ma jasne źródło. Jest nim fakt, że kiedy jeszcze narzędzia te nie były dostępne, konkurencja miała niższy i wyrównany poziom. Dzięki lepszym narzędziom poziom także się zwiększył, ale jeśli z nich nie korzystasz, pozostaniesz poniżej wyznaczonego poziomu. Odrzuć więc swoje rozterki, weź sobie do serca udzielone przez nas rady i działaj razem z nimi! To tyle, jeśli nadal pytasz „co więc robić”. Możemy życzyć powodzenia, a po Twoim zapoznaniu się z niniejszymi wskazówkami… jesteśmy tego więcej niż pewni. Dlaczego? Bo nawet, jeśli to wszystko tylko zniechęciło Cię do samodzielnej pracy z fanpage’em… przeczytaj jeszcze krótkie info poniżej.

„Przecież nie posadzę na Facebooku całego działu marketingu”

Jeśli to hasło nie jest Ci obce (bo jest całkiem możliwe, że często powtarzasz je sam), pozwól, że Cię pocieszymy. Otóż, wyposażony w – nomen omen – udostępnione tutaj informacje, do prowadzenia fanpage’u nie będziesz potrzebować całego sztabu ludzi! Skoro jednak poruszasz ten temat i nadal czujesz się nieswojo, możemy coś doradzić. Dział marketingu… cóż, faktycznie nie jest najlepszym pomysłem. O wiele trafniej jest postawić tutaj na agencję social mediową! Dlaczego? Otóż, taka agencja bez wątpienia góruje swoim doświadczeniem i przetestowanymi rozwiązaniami, które pomyślnie przeszły swoje testy w styczności z rozmaitymi branżami. Po drugie, agencja taka dysponuje dostępem do profesjonalnych narzędzi analitycznych, dzięki czemu strategia komunikacji i reklamy będzie dla niej o wiele łatwiejsza, a działania, które nie owocują pożądanymi efektami, będą na bieżąco usuwane lub optymalizowane. Agencja social mediowa oznacza również profesjonalistów, którzy w perswazyjny sposób zmotywują fanów do akcji, a w razie konfliktu między nimi a firmą, skutecznie doprowadzą do pokoju. Wreszcie, co równie istotne, agencja social mediowa ma bardzo dużo czasu, dzięki czemu wszystko, co będzie dziać się na Twoim fanpage’u, będzie miało charakter bieżący i dynamiczny. Nie bój się; korzystanie z usług takowej agencji nie wymaga potężnych kosztów.

Zapisz się na nasz newsletter aby otrzymać darmowego ebooka ze szczegółowymi  poradami jak prowadzić Fanpage na Facebooku.



My Newsletter

Akceptuję regulamin.




Możesz także zobaczyć naszą ofertę i sprawdzić jak możemy Ci pomóc.

***

Napisz komentarz

Dodaj komentarz

Facebook Comments

Post navigation

  Następny post :
Poprzedni post :   
%d bloggers like this: