Czy dobrze zdiagnozowałem Twoje największe biznesowe problemy?

Nazywam się Hołubowicz, Ryszard Hołubowicz. W biznesie działam z większymi lub mniejszymi sukcesami od 1990 roku, więc, jeśli pozwolisz, zabiorę Cię w podróż w czasie…

Czy pamiętasz początki biznesu w Polsce w początkach lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku? Czasy, gdy na ulicach każdego niemal miasta królowały składane łóżka, z których handlowano czym popadnie, a zachłyśnięci wolnością ludzie kupowali jak szaleni. Czy pamiętasz, jak zamieszczenie w lokalnej gazecie małego ogłoszenia o drobnych usługach powodowało lawinę zamówień? To było niemal 30 lat temu. Od tamtej pory prawie wszystko się zmieniło.

Ale masz rację. „Prawie” robi wielką różnicę!

Z okresu, o którym pisałem pamiętam Jacka. Jak wielu handlował wtedy taśmami wideo. Ale to tylko przy jego stoisku wciąż kłębił się tłumek kupujących. Jacek potrafił z każdym porozmawiać. Zawsze coś polecił, opowiedział o co w filmie chodzi, dlaczego tę kasetę „musisz mieć”. Miał mnóstwo stałych klientów, z którymi potrafił się niemal zaprzyjaźnić. Często już po zakupie kasety potrafiłem z Jackiem rozmawiać dłuższą chwilę i to nie tylko na temat filmów.

Jacek był mistrzem. Mistrzem w budowaniu relacji. On, tak jak przedwojenny aptekarz, piekarz czy lekarz żyjący w małym miasteczku, znał swoich klientów i potrafił budować z nimi trwały związek. Poznawał ich gusty i upodobania i zawsze coś mógł im zaproponować. Nigdy nie wciskał im niczego, tylko dlatego że miał to coś „na zbyciu”…

Zgodzisz się pewnie mój Czytelniku, że tamte czasu minęły bezpowrotnie, a sam proces sprzedaży uległ niemal kompletnemu odhumanizowaniu. Skala biznesu, szybkość transakcji, anonimowość kupujących, notoryczny brak czasu powodują, że kolejna sprzedaż, to tylko kolejny numer faktury.

Biznes przeniósł się do internetu i na budowaniu relacji nie ma teraz czasu.

STOP. A gdybym Ci powiedział, że to nie jest prawda? Że właśnie dziś masz szanse zmienić swoje spojrzenie na relacje wiążące Cię z Twoimi potencjalnymi Klientami? I to wcale nie poprzez prowadzenie strony firmowej na Facebooku, czego się może spodziewałeś?

  • Człowieku! O czym ty mówisz? Przecież ja mam kilkuset klientów. Jak ja mogę z nimi budować relacje? Przecież poza nazwą firmy, której sprzedaje towar/usługę często nie znam nawet nazwiska jej szefa. A w ogóle są dni, że nie mam się kiedy w ucho podrapać” – tak mogłeś sobie zapewne pomyśleć.

Pamiętasz, jak kiedyś pisałeś listy. Listy i pocztówki. Z życzeniami, z wakacji, biznesowe. Były miesiące, szczególnie świąteczne, w których wysyłałeś ich nawet kilkadziesiąt. A dziś, czy nie piszesz listów i kilkuset miesięcznie? To nic, że w postaci elektronicznych emaili. List to list. Tylko forma dostosowana do dzisiejszych czasów.

I taką właśnie adekwatną do dzisiejszych czasów metodę budowania trwałych relacji z Twoimi klientami chciałbym Ci przedstawić.

Czytałeś może książki science-fiction? Lema, Clarka, Asimowa, Harrisona? Wśród innych, poruszali oni temat sztucznej inteligencji. Maszyna, która się uczy. Sama albo z pomocą człowieka. W każdym razie dziś potrafi zrobić coś czego wczoraj jeszcze nie umiała. I to się właśnie dzieje. Już pewne algorytmy Google, schematy Facebooka można uważać za przejawy takiej sztucznej inteligencji. A dziś ma miejsce prawdziwy przełom: komunikator Messenger. Początkowo, nieco na uboczu, rozwijana przez Facebooka platforma do kontaktu między użytkownikami portalu Zuckeberga, staje się na naszych oczach czymś co zmieni postrzeganie współczesnego marketingu.

Jeszcze dziesięć lat temu wśród narzędzi marketera królował email marketing. – Pokaż mi jaką masz listę subskrybentów, a powiem Ci kim jesteś, a właściwie czym jest Twoja firma.

Ustawa o ochronie danych osobowych, jej kolejne zaostrzenia, zalew wszech obecnego spamu, spowodowały jednak znaczny spodek skuteczności emaili. Dziś otwieranych jest jedynie około 15% maili, wiele trafia wprost do zakładki „spam” lub co niemal na jedno wychodzi „oferta”. Tych maili nie przeczyta prawie nikt! Jeszcze gorzej wygląda skuteczność kluczowych wezwań do działania (CTA) – jedynie 3% spośród przeczytanych, tzn niespełna 0.5% całej wysyłki.

A co byś powiedział, gdybyś usłyszał, że obecnie w kilka miesięcy można łatwo stworzyć system komunikacji oparty na Facebook Messengerze, który pozwoli Ci w sposób łatwy kontaktować się z Twoimi odbiorcami,  z  otwieralnością  sięgającą 92%? Że Twoje „maile nowej generacji” są czytane w dużej części już w kilka minut po ich wysłaniu? Że klikalność w linki zawarte w wiadomościach sięga często 70%?

Te wszystkie niewiarygodne wprost możliwości otwiera dziś przed Tobą Messenger Marketing.

Stworzę dla Ciebie taki system i będę się nim opiekował, abyś mógł w pełni poznać jego tajniki i potem  mógł sam w nim działać. A jeśli będzie dla Ciebie wygodniejsze, mogę się nim opiekować także po okresie wdrożeniowym.

PS1. Wdrażając system marketingowy Messengera, całkiem przy okazji, uzyskasz całkowicie zautomatyzowany kanał komunikacji z Twoimi potencjalnymi klientami. System zapewni udzielanie automatycznej odpowiedzi na pytania osób dotyczące Twojej oferty, informacji o firmie, a nawet…. składania reklamacji!

PS2. Jak pewnie zauważyłeś, nie odpowiedziałem wprost na postawione przeze mnie w tytule pytanie. Myślę jednak, że po przeczytaniu tego artykułu, wiesz co miałem na myśli. Twój brak czasu i zbyt małą sprzedaż uwarunkowaną niewykorzystaniem Twoich mocy przerobowych. Jak już pewnie zdajesz sobie w pełni sprawą na obie te bolączki znakomicie poradzi Messenger. Zatem nie czekaj. Czekam na Twoją wiadomość!

Dodaj komentarz