Czy na pewno można edytować posty na Facebooku?

Czy można edytować posty na Facebooku?

Odpowiedź na tak postawione posty wydaje się banalna. Oczywiście, że  można. Nawet po dłuższym czasie. I co najważniejsze wszystkie reakcje jakie post zdobył (laki, komentarze, udostępnienia) są nadal zachowane.Ta sytuacja dotyczy jednak zwykłych postów, to znaczy tych publikowanych wprost na fanpage.

A co się dzieje, gdy przyjdzie nam do głowy zedytowanie posta reklamowego?
Jest to nadal możliwe, ale podczas procesu edycji Facebook ostrzega, że wszelkie aktywności zostaną utracone!

Wyobraźmy sobie, że publikujemy post reklamowy, który zbiera dużo reakcji, ale po pewnym czasie dochodzimy, że musimy go edytować, bo na przykład zmianie uległa data eventu. Zmieniam datę i zabawa zaczyna się od początku. Tracę sporo, bowiem znika mi dowód dotychczas uzyskanego „społecznego dowodu zaufania”, który stanowiły uzyskane na wstępie pozytywne reakcje na post.

Okazuje się, że można przechytrzyć nieco Facebooka i zaplanować całość akcji reklamowej tak, aby post reklamowy można było edytować! O tym sposobie dowiedziałem się od Piotra Chmielewski. Mówi on o tym w swoich szkoleniach.

Aby nie być gołosłownym, zaprezentuję wyniki, jakie uzyskałem prowadząc fanpage pani Ewy Kurek, cenionej lubelskiej historyk.

Po trzykrotnej edycji treści i zdjęć(sic!) post reklamowy na fanpage liczącym około 1000 fanów uzyskał 1754 aktywności, 575 reakcji, 25 komentarzy i 235 udostępnień!

Jeśli interesuję Cię, jak w reklamie uzyskiwać podobne rezultaty zapraszam do kontaktu poprzez formularz kontaktowy, który znajduje się pod adresem https://ryszardholubowicz.pl/kontakt/

Please follow and like us:

Sztuczne farmy fanów

Sztuczne farmy fanów.

Przeglądając posty na Facebooku, zauważyłem, że moja znajoma Emilka polubiła fanpage

https://www.facebook.com/pg/D-O-M-Y-2110636252348897

Zajrzałem tam i cóż widzę? Klasyczną farmę linków! Założony przed 3 dniami fanpage na który składa się raptem 3 posty, w tym dwa posty ze zdjęciem profilowym i tzw cover photo plus post ”konkursowy”, który zamieszczam poniżej.

Wyobraźcie sobie, że fanpage „zdobył” już, praktycznie bez żadnego wysiłku, prawie 1600 fanów dzięki fakowemu konkursowi, który łamie kilkakrotnie regulamin Facebooka, który wobec polskiego prawa stanowi publiczne przyrzeczenie, który nie ma nawet opublikowanego własnego regulaminu. Ale skutek jest pierwsza klasa: 584 reakcje,706 komentarze i 2232 udostępnienia!
O co zatem w tym wszystkim chodzi? O zbudowanie nieuczciwymi sposobami dużego fanpage, który w momencie sprzedaży (tak, taki jest prawdziwy cel tych działań) zmieni nazwę i wzbogaci konto właściciela o okrągłą sumkę i to raczej nie liczoną w setkach, a w tysiącach złotych.
Ludzie klikają bez opamiętania, bo można coś fajnego wygrać(?), nie zastanawiając się bliżej nad legalnością i wiarygodnością całego przedsięwzięcia.

ps. Nie tak dawno widziałem podobny fanpage, też poświęcony drewnianym domom, sądzę zatem że ktoś konsekwentnie żeruje na wielbicielach złotego runa!

Please follow and like us:

Największy problem w komunikacji marketingowej i jak go rozwiązać

Największy problem w komunikacji marketingowej i jak go rozwiązać

Załóżmy, że prowadzisz firmę, sprzedajesz produkty lub usługi indywidualnym  odbiorcom (tzw sektor B2C). Kontaktujesz się z nimi zapewne za pomocą maili. Dziwisz się, jak mało osób reaguje pozytywnie na twoje oferty. Mało kto czyta twoje wiadomości, a ilość klikniętych w nich linków można policzyć na palcach jednej ręki.

Jeśli działasz w branży B2B, czyli sprzedajesz coś firmom, sytuacja jest niestety podobna. Prosisz o zgodę na przesłanie maila, a i tak nikt go nawet nie przeczyta. Sytuacji nie zmienia też posiadanie obowiązkowej w dzisiejszych czasach strony internetowej. Bądźmy szczerzy, jeśli nie wydajesz naprawdę dużych pieniędzy na jej pozycjonowanie lub na reklamą w Google, to mało kto ją odwiedza. Stąd też jej skuteczność jest naprawdę znikoma.

Wydaje się, że wyjściem z patowej sytuacji jest aktywność firmy w mediach społecznościowych, a szczególnie na Facebooku. Posiadasz zatem fanpage, czyli firmową stronę na Facebooku. Ty sam lub wyznaczona przez Ciebie osoba postujecie regularnie nawet kilka razy w miesiącu i… i właściwie nic.

Zebrałeś co prawda kilkudziesięciu – kilkuset fanów, ale ich aktywność jest znikoma. Posty zbierają zaledwie kilka reakcji i na ogół żadnych komentarzy.
Ta sytuacja, jakkolwiek frustrująca, nie jest wcale dziwna. Od dłuższego czasu Facebook tnie tak zwane zasięgi organiczne, czyli bezpłatne, co powoduje, że Twoje wiadomości docierają zaledwie do garstki i tak niedużej liczby Twoich fanów. Jest na to oczywiście rada: skorzystanie z płatnych form reklamy na Facebooku. Ale i tu jest problem: płacisz – masz reakcje, przestajesz płacić – zasięgi znowu spadają niemal do zera.

Jak zatem żyć panie, jak żyć?

Czy nie można by wyobrazić sobie sytuacji, że zbierzesz grupę osób, które będą czytały wszystkie Twoje informacje, które chętnie zareagują pozytywnie na Twoje propozycje, które zostaną Twoimi wiernymi klientami i w dodatku nie będziesz musiał za to wszystko za każdym razem płacić?

Zanim odpowiem pozytywnie na to pytanie, pozwól, że przedstawię Ci pewien schemat, którego zrozumienie pozwoli nam na znalezienie odpowiedniego rozwiązania. Podstawowa, niezmienna, żelazna reguła dotycząca komunikacji na Facebooku brzmi: Każdy (jako osoba czyli profil) może napisać do Twojego fanpage, Ty (jako fanpage) nie możesz napisać prawie do nikogo!

Od tej reguły jest tylko jeden wyjątek – możesz napisać do osoby, która pierwsza rozpoczęła komunikację z Twoim fanpage. Co ważne przez początek konwersacji uznaje się nie tylko przesłanie wiadomości poprzez „Wyślij Wiadomość”, ale również skomentowanie jakiegokolwiek posta. Zbiór tych wszystkich aktywnych osób, to Twój marketingowy skarb, cenniejszy niż ogół Twoich fanów. Zbiór, o który musisz dbać i który należy z pietyzmem pielęgnować.

Zaraz, zaraz. Powiesz: a czy Facebook pozwoli mi na przesłanie jednobrzmiącej oferty do tylu osób przez wysłanie wiadomości w krótkim czasie? Niestety masz rację: nie pozwoli. Już wysłanie takiej wiadomości do 5 osób potrafi skutkować blokadą firmowego Messengera na 24h.

I tutaj dochodzimy do sedna problemu. Dla sprawnego rozwiązania problemów komunikacyjnych potrzeba i wystarcza założenie na stronie Chatbota. Więcej o chatbotach możesz przeczytać poniżej.

Jeśli zainteresował Cię temat chatbotów i sposobu jak wdrożyć je w Twojej firmie zapraszam do rozmowy. Pierwsza konsultacja jest za darmo.

Zadzwoń ☎  530 704  640  lub napisz – ryszardholubowicz@gmail.com  a przygotuję analizę jak można wykorzystać bota 🤖 w Twojej firmie!

 

Czatbot – a po co mi to?

W 2019 roku Facebook w Polsce ma około 17 milionów użytkowników, z czego niemal 65% loguje się w tym serwisie codziennie Na początku stycznia Mark Zuckerberg w specjalnym oświadczeniu przedstawił plany strategiczne na najbliższe lata.

Zostanie położony nacisk na kontakty między znajomymi i rodziną – z profili użytkowników znikną posty publikowane przez firmy i marki. Drastycznie spadną zasięgi organiczne (bezpłatne) – teraz to około 8 do 10% a po zmianach można się spodziewać 2 maksimum 5%.

Jeśli masz fanpage, który budowany jest przez zasięgi organiczne – wkrótce może on być martwy.

Posty typu „Co bardziej lubisz a czy b” albo „Piątek, piąteczek, piątunio” znikną kompletnie ze ścian użytkowników. (uwaga: posty angażujące – Willa Karpatia – ale czy takiego zaangażowania potrzebujesz? :-)).

Czas zatem na zmiany.

Przygotuj się na wyznaczenie osoby odpowiedzialnej za działania reklamowe twojej firmy na Facebooku i od razu powiem, że najprostsza opcja: „Promuj post” (duży niebieski przycisk) jest kompletnie nieefektywna.

A co możesz (musisz!) zrobić już dziś?

Wykorzystaj w pełni te możliwości, które są dostępne obecnie na Facebooku: postaw na czatboty i Messenger marketing (póki jeszcze można zrobić to tak łatwo). Każdy kto ma konto na Facebooku ma dostęp do aplikacji Messenger, której można używać zarówno na komputerach, jak i na smartfonach. (Obecnie około 55% ruchu w sieci pochodzi już z urządzeń przenośnych). Możesz obecnie naprawdę niewielkim kosztem zbudować własny system promocji o niewyobrażalnych możliwościach bazujący na platformie Messenger i sprytnej strategii organizowania angażujących konkursów dla Twoich potencjalnych klientów.

Przez wiele lat jednym z głównych wskaźników efektywności prowadzonych przez Ciebie działań marketingowych był stały wzrost i rozwój Twojej listy subskrypcyjnej. Łatwiej jest budować zaangażowanie wśród osób, które znają Twoją markę, które chciały być informowane o promocjach, które, być może, dokonały już zakupu. Złota zasada: poznaj mnie – polub mnie – zaufaj mi – kup ode mnie, ma tu swoje zastosowanie.

Budowa listy jest również ogromnie ważna z powodu bardzo wymiernego. Koszt wysłania maila do całej listy kosztuje właściwie ZERO złotych! Niestety, wszechobecny zalew spamu spowodował, że gros wysłanej korespondencji elektronicznej ląduje automatycznie w koszu, a pozostałe są najczęściej ignorowane. Ostatnie badania pokazują, że otwieralność maili spadła do poziomu około 10 procent.

Powiedzmy, że posiadasz bazę 1000 subskrybentów, wysyłasz im informację o genialnej promocji i dociera ona, jeśli oczywiście została ona przygotowana zgodnie z wymogami copywritingu, do 100 odbiorców. 900 Twoich potencjalnych klientów nie ma o niej zielonego pojęcia!

Jaka jest na to rada?

Obecne trendy w marketingu internetowym, nie zostawiają żadnej wątpliwości. W erze Facebooka email marketing będzie całkowicie zdominowany przez Messenger marketing. Czatboty zrewolucjonizowały Messenger marketing.
Jeśli Twoja firma posiada swój fanpage (a wierzę,że tak jest), zauważyłeś, że w górnym menu po lewej stronie znajduje się zakładka „Wyślij Wiadomość”. Ktoś klika i otwiera mu się okienko czatu Messngera. Można tu wpisać swoje pytanie lub opinię i…. pozostaje czekać na odpowiedź, jakiej udzieli mu (albo i nie) osoba prowadząca fanpage.

W ostatnich tygodniach Facebook wprowadził możliwość ustawienia w messengerze 4 pytań, które wg Facebooka mogą teoretycznie pojawić się najczęściej. Wiele firm skorzystało z tego rozwiązania. Niestety ma ono 2 duże wady. Pytania sugeruje sam Facebook – nie można ich edytować i czasami po prostu brzmią… głupio. A przede wszystkim pomagają one w zadaniu pytania, a na odpowiedź nadal trzeba czekać. Szybkość reakcji na postawione pytanie jest dla portalu ważne i w prawej kolumnie każdego fanpage jest komunikat „Odpowiada w ciągu 2 dni” albo w 5 godzin, albo w 30 minut, albo… w ciągu 1 min. No a przecież pytanie może przyjść w nocy. To ktoś tego pilnuje 24 godziny na dobę i natychmiast odpisuje? Nie, to właśnie robią czatboty.

Czym jest czatbot i jak go zrobić?

Czatbot (z ang. chatbot), to aplikacja stawiana na zewnętrznym serwerze,  która jest dedykowana danemu fanpage, służąca do automatyzacji procesu komunikacji z potencjalnym klientem Firmy. Słowo „dedykowany” oznacza, że trzeba ją napisać dla każdego fanpage, jak suknię skrojoną na miarę :-). Podstawowa funkcjonalność czatbota, to możliwość automatycznej konwersacji w obszarze zdefiniowanym przez właściciela fanpage. Są to najczęściej: pełne przedstawienie oferty, informacje o aktualnych promocjach, wskazówki, jak dotrzeć do siedziby firmy (albo sklepu stacjonarnego) z użyciem Google Maps, informacje o numerach telefonów, godzinach pracy itp. Bardziej zaawansowane chatboty mogą integrować komunikację za pomocą oprogramowania Zapier na przykład z Google Mail, Google Calendar. Pozwala to np. na prowadzenie sprzedaży przez wprowadzenie bloku zamówień.
Ok. Postawiliśmy na fanpage czatbota, klienci mają łatwiejszą komunikację z
moją firmą, a czy będę z tego miał coś więcej?

Owszem, marketingowe Eldorado!

Do tej pory mówiliśmy o komunikacji na linii Klient → Firma. To jest podstawa funkcjonowania botów, łącznie z żelazną regułą, że to to klient musi pierwszy zainicjować ten dialog. Jest tylko jeden drobny wyjątek, ale o tym za chwilę. Cały dowcip polega jednak na tym, że Klient, który rozpoczął konwersację wpada do naszego lejka marketingowego! Staje się, analogicznie do email marketingu, naszym subskrybentem w Messengerze! Masz prawo wysyłać mu komunikaty marketingowe na przykład o promocjach, o przyznaniu mu kuponu rabatowego itp. A pamiętasz, co mówiliśmy wcześniej o skuteczności tradycyjnego marketingu (poprzez email). Maksimum 10 procent, chociaż na ogół często sporo mniej. A OTWIERALNOŚĆ w Messngerze to blisko 97 procent, cze reakcji liczony w minutach a nie w całych dniach. Poziom kliknięć w link rządu 25 – 40%, gdy najlepsze maile osiągają od 0,5 do 1 % kliknięć w zawarty w treści link. Prawdziwy miód znajdziesz zatem na półce „Firma –> Klient”. Możliwość niezawodnej, błyskawicznej i skutecznej komunikacji z Twoimi potencjalnymi Klientami, to właśnie obiecane Eldorado. Zdecydowałeś się. Zafundowałeś Firmie bota. Ale ludzie nie piszą do Ciebie tak często jakbyś chciał i Twoja lista subskrybentów nie wygląda na razie imponująco. No cóż, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo :-). Pamiętasz żelazną regułę, o której pisałem wcześniej? To Klient musi zapoczątkować dialog z Firmą. A pamiętasz o wyjątku? Tak, to Klient musi odezwać się pierwszy, ale… niekoniecznie w Messengerze. Ta drobna na pozór zmiana otwiera przed Tobą nowe horyzonty. Każdy post na Twoim fanpage, to potencjalny Klient (niestety ta reguła nie dotyczy postów z przeszłości).

A w jaki sposób zintensyfikować reakcje na Twoje posty?

Po prostu zorganizuj konkurs, a jeszcze lepiej serię konkursów! Tylko zrób to z głową. Przestrzegaj Regulaminu Facebooka, przestrzegaj polskiego prawa. Nie każ uczestnikom oznaczać znajomych, ani udostępniać postu. Nie wybieraj losowania, jako metody rozstrzygnięcia konkursu. Napisz Regulamin konkursu, nie zwalnia Cie do tego fakt, że nazwałeś to zabawą. Nie zapomnij odprowadzić podatku od nagród. Facebook zalany jest falą pseudokonkursów, które łamią oba te wymogi. Ale Janusze biznesu nie mogą spać spokojnie – Internety nie zapominają :-).

Jeśli przebrnąłeś przez ten długi tekst, jeśli poziom mojej wiedzy jest dla Ciebie wystarczający, to zapraszam do współpracy. Stworzę dla Ciebie cały system, o którym napisałem, ku chwale Twojej Firmy i Twojej osobistej satysfakcji.

Ryszard Hołubowicz
ryszardholubowicz@gmail.com
ryszardholubowicz.pl

PS. Na sam koniec zostawiłem najlepsze. Przygotuj przykładową ścieżkę zapytań Twojego przykładowego Klienta, a ja ze swojej strony w krótkim czasie, stworzę liniowego chatbota, który w pełni tę ścieżkę obsłuży.

Dodatkowo, zapis takiej „rozmowy” z Klientem dostaniesz emailem oraz jej ślad znajdzie się również w specjalnie przygotowanym Ciebie arkuszu kalkulacyjnym Google!

I za całość nie zapłacisz ani grosza!!!
Zatem do dzieła 🙂

Zadzwoń ☎  530 704  640  lub napisz – ryszardholubowicz@gmail.com  a przygotuję analizę jak można wykorzystać bota 🤖 w Twojej firmie!

 

Ryszard Hołubowicz

Please follow and like us:

Czatbot – a po co mi to?

Czatbot – a po co mi to?

W 2019 roku Facebook w Polsce ma około 17 milionów użytkowników, z czego niemal 65% loguje się w tym serwisie codziennie Na początku stycznia Mark Zuckerberg w specjalnym oświadczeniu przedstawił plany strategiczne na najbliższe lata.

Zostanie położony nacisk na kontakty między znajomymi i rodziną – z profili użytkowników znikną posty publikowane przez firmy i marki. Drastycznie spadną zasięgi organiczne (bezpłatne) – teraz to około 8 do 10% a po zmianach można się spodziewać 2 maksimum 5%.

Jeśli masz fanpage, który budowany jest przez zasięgi organiczne – wkrótce może on być martwy.

Posty typu „Co bardziej lubisz a czy b” albo „Piątek, piąteczek, piątunio” znikną kompletnie ze ścian użytkowników. (uwaga: posty angażujące – Willa Karpatia – ale czy takiego zaangażowania potrzebujesz? :-)).

Czas zatem na zmiany.

Przygotuj się na wyznaczenie osoby odpowiedzialnej za działania reklamowe twojej firmy na Facebooku i od razu powiem, że najprostsza opcja: „Promuj post” (duży niebieski przycisk) jest kompletnie nieefektywna.

A co możesz (musisz!) zrobić już dziś?

Wykorzystaj w pełni te możliwości, które są dostępne obecnie na Facebooku: postaw na czatboty i Messenger marketing (póki jeszcze można zrobić to tak łatwo). Każdy kto ma konto na Facebooku ma dostęp do aplikacji Messenger, której można używać zarówno na komputerach, jak i na smartfonach. (Obecnie około 55% ruchu w sieci pochodzi już z urządzeń przenośnych). Możesz obecnie naprawdę niewielkim kosztem zbudować własny system promocji o niewyobrażalnych możliwościach bazujący na platformie Messenger i sprytnej strategii organizowania angażujących konkursów dla Twoich potencjalnych klientów.

Przez wiele lat jednym z głównych wskaźników efektywności prowadzonych przez Ciebie działań marketingowych był stały wzrost i rozwój Twojej listy subskrypcyjnej. Łatwiej jest budować zaangażowanie wśród osób, które znają Twoją markę, które chciały być informowane o promocjach, które, być może, dokonały już zakupu. Złota zasada: poznaj mnie – polub mnie – zaufaj mi – kup ode mnie, ma tu swoje zastosowanie.

Budowa listy jest również ogromnie ważna z powodu bardzo wymiernego. Koszt wysłania maila do całej listy kosztuje właściwie ZERO złotych! Niestety, wszechobecny zalew spamu spowodował, że gros wysłanej korespondencji elektronicznej ląduje automatycznie w koszu, a pozostałe są najczęściej ignorowane. Ostatnie badania pokazują, że otwieralność maili spadła do poziomu około 10 procent.

Powiedzmy, że posiadasz bazę 1000 subskrybentów, wysyłasz im informację o genialnej promocji i dociera ona, jeśli oczywiście została ona przygotowana zgodnie z wymogami copywritingu, do 100 odbiorców. 900 Twoich potencjalnych klientów nie ma o niej zielonego pojęcia!

Jaka jest na to rada?

Obecne trendy w marketingu internetowym, nie zostawiają żadnej wątpliwości. W erze Facebooka email marketing będzie całkowicie zdominowany przez Messenger marketing. Czatboty zrewolucjonizowały Messenger marketing.
Jeśli Twoja firma posiada swój fanpage (a wierzę,że tak jest), zauważyłeś, że w górnym menu po lewej stronie znajduje się zakładka „Wyślij Wiadomość”. Ktoś klika i otwiera mu się okienko czatu Messngera. Można tu wpisać swoje pytanie lub opinię i…. pozostaje czekać na odpowiedź, jakiej udzieli mu (albo i nie) osoba prowadząca fanpage.

W ostatnich tygodniach Facebook wprowadził możliwość ustawienia w messengerze 4 pytań, które wg Facebooka mogą teoretycznie pojawić się najczęściej. Wiele firm skorzystało z tego rozwiązania. Niestety ma ono 2 duże wady. Pytania sugeruje sam Facebook – nie można ich edytować i czasami po prostu brzmią… głupio. A przede wszystkim pomagają one w zadaniu pytania, a na odpowiedź nadal trzeba czekać. Szybkość reakcji na postawione pytanie jest dla portalu ważne i w prawej kolumnie każdego fanpage jest komunikat „Odpowiada w ciągu 2 dni” albo w 5 godzin, albo w 30 minut, albo… w ciągu 1 min. No a przecież pytanie może przyjść w nocy. To ktoś tego pilnuje 24 godziny na dobę i natychmiast odpisuje? Nie, to właśnie robią czatboty.

Czym jest czatbot i jak go zrobić?

Czatbot (z ang. chatbot), to aplikacja stawiana na zewnętrznym serwerze,  która jest dedykowana danemu fanpage, służąca do automatyzacji procesu komunikacji z potencjalnym klientem Firmy. Słowo „dedykowany” oznacza, że trzeba ją napisać dla każdego fanpage, jak suknię skrojoną na miarę :-). Podstawowa funkcjonalność czatbota, to możliwość automatycznej konwersacji w obszarze zdefiniowanym przez właściciela fanpage. Są to najczęściej: pełne przedstawienie oferty, informacje o aktualnych promocjach, wskazówki, jak dotrzeć do siedziby firmy (albo sklepu stacjonarnego) z użyciem Google Maps, informacje o numerach telefonów, godzinach pracy itp. Bardziej zaawansowane chatboty mogą integrować komunikację za pomocą oprogramowania Zapier na przykład z Google Mail, Google Calendar. Pozwala to np. na prowadzenie sprzedaży przez wprowadzenie bloku zamówień.
Ok. Postawiliśmy na fanpage czatbota, klienci mają łatwiejszą komunikację z
moją firmą, a czy będę z tego miał coś więcej?

Owszem, marketingowe Eldorado!

Do tej pory mówiliśmy o komunikacji na linii Klient → Firma. To jest podstawa funkcjonowania botów, łącznie z żelazną regułą, że to to klient musi pierwszy zainicjować ten dialog. Jest tylko jeden drobny wyjątek, ale o tym za chwilę. Cały dowcip polega jednak na tym, że Klient, który rozpoczął konwersację wpada do naszego lejka marketingowego! Staje się, analogicznie do email marketingu, naszym subskrybentem w Messengerze! Masz prawo wysyłać mu komunikaty marketingowe na przykład o promocjach, o przyznaniu mu kuponu rabatowego itp. A pamiętasz, co mówiliśmy wcześniej o skuteczności tradycyjnego marketingu (poprzez email). Maksimum 10 procent, chociaż na ogół często sporo mniej. A OTWIERALNOŚĆ w Messngerze to blisko 97 procent, cze reakcji liczony w minutach a nie w całych dniach. Poziom kliknięć w link rządu 25 – 40%, gdy najlepsze maile osiągają od 0,5 do 1 % kliknięć w zawarty w treści link. Prawdziwy miód znajdziesz zatem na półce „Firma –> Klient”. Możliwość niezawodnej, błyskawicznej i skutecznej komunikacji z Twoimi potencjalnymi Klientami, to właśnie obiecane Eldorado. Zdecydowałeś się. Zafundowałeś Firmie bota. Ale ludzie nie piszą do Ciebie tak często jakbyś chciał i Twoja lista subskrybentów nie wygląda na razie imponująco. No cóż, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo :-). Pamiętasz żelazną regułę, o której pisałem wcześniej? To Klient musi zapoczątkować dialog z Firmą. A pamiętasz o wyjątku? Tak, to Klient musi odezwać się pierwszy, ale… niekoniecznie w Messengerze. Ta drobna na pozór zmiana otwiera przed Tobą nowe horyzonty. Każdy post na Twoim fanpage, to potencjalny Klient (niestety ta reguła nie dotyczy postów z przeszłości).

A w jaki sposób zintensyfikować reakcje na Twoje posty?

Po prostu zorganizuj konkurs, a jeszcze lepiej serię konkursów! Tylko zrób to z głową. Przestrzegaj Regulaminu Facebooka, przestrzegaj polskiego prawa. Nie każ uczestnikom oznaczać znajomych, ani udostępniać postu. Nie wybieraj losowania, jako metody rozstrzygnięcia konkursu. Napisz Regulamin konkursu, nie zwalnia Cie do tego fakt, że nazwałeś to zabawą. Nie zapomnij odprowadzić podatku od nagród. Facebook zalany jest falą pseudokonkursów, które łamią oba te wymogi. Ale Janusze biznesu nie mogą spać spokojnie – Internety nie zapominają :-).

Jeśli przebrnąłeś przez ten długi tekst, jeśli poziom mojej wiedzy jest dla Ciebie wystarczający, to zapraszam do współpracy. Stworzę dla Ciebie cały system, o którym napisałem, ku chwale Twojej Firmy i Twojej osobistej satysfakcji.

Ryszard Hołubowicz
ryszardholubowicz@gmail.com
ryszardholubowicz.pl

PS. Na sam koniec zostawiłem najlepsze. Przygotuj przykładową ścieżkę zapytań Twojego przykładowego Klienta, a ja ze swojej strony w krótkim czasie, stworzę liniowego chatbota, który w pełni tę ścieżkę obsłuży.

Dodatkowo, zapis takiej „rozmowy” z Klientem dostaniesz emailem oraz jej ślad znajdzie się również w specjalnie przygotowanym Ciebie arkuszu kalkulacyjnym Google!

I za całość nie zapłacisz ani grosza!!!
Zatem do dzieła 🙂

Zadzwoń ☎ 603 331 900 lub napisz – ryszardholubowicz@gmail.com  a przygotuję analizę jak można wykorzystać bota 🤖 w Twojej firmie!

 

 

Please follow and like us:

Chcesz się napić piwa? Nie kupuj browaru!

Chcesz się napić piwa? Nie kupuj browaru!

Ludzie posty piszą, zwykłe, polecone.

Ta parafraza tekstu popularnej niegdyś grupy Skaldowie oddaje wprost idealnie tendencje panujące wśród osób prowadzących firmowe fanpejdże na Facebooku. Przez posty zwykłe rozumiemy oczywiście posty publikowane przez administratorów co kilka, kilkanaście dni bez dodatkowych zabiegów reklamowych. Takie działanie nie wymaga wielkiej kreatywności, ale przygotowanie nawet zwykłego posta zajmuje trochę czasu i wymaga poświęcenia mu uwagi. Kiedy już będziemy gotowi, wybierzemy ewntualnie wykonamy odpowiednie zdjęcie lub wideo ustalimy odpowiedni tekst, zgodny z wymogami copywritingu publikujemy dumnie taki post na firmowym fanpage i… .

I… niestety nic. Post widzi garstka spośród fanów, zbiera on kilka lajków i prawie zawsze zero komentarzy. Gdzie popełniliśmy błąd? Otóż na ogół nie popełniliśmy błędu!

Sytuacja, którą wyżej opisałem wynika po prostu z polityki samego Facebooka: zasięgi organiczne czyli bezpłatne są ograniczane. Po prostu musimy pogodzić się z faktem, że przeciętny post dociera zwykle do 7-9 procent fanów! Musisz zdać sobie sprawę, że jeśli na przykład 1000 osób polubiło Twoją stronę na
Facebooku, to każdy Twój post zobaczy (przeczyta) 70 do 90 osób!

Sytuacje, którą wyżej opisałem dotyczy oczywiście przeciętnego fanpejdża firmowego, a nie na przykład strony popularnej celebrytki. Jej posty są lajkowane, komentowane i udostępniane przez jej fanów w tysiącach odniesień, co zwielokrotnia zasięgi organiczne. Jaki mamy zatem wniosek: Starannie i regularnie publikowane zwykłe, organiczne posty, to kawał dobrze
wykonanej, nikomu niepotrzebnej roboty.

A jak wygląda sprawa postów tak zwanych poleconych czyli po prostu reklamowych?

Na pierwszy rzut oka znacznie lepiej.  Facebook zachęca nas do promowania postów umieszczając przy nich, po ich publikacji, magicznego niebieskiego przycisku Promuj Post. Wybierasz podstawowe ustawienie grupy odbiorców (demografia, lokalizacja, zainteresowania etc), ustalasz budżet, jaki chcesz na promocję przeznaczyć i klikasz niebieski przycisk. Facebook zaczyna
promować Twój post, czyli sprawia, że jest on wyświetlany tym osobom, które najchętniej go skomentują lub polajkują. Zatem wszystko gra!

Czy jednak na pewno?
Czy osoby, które oznaczą Twój post „serduszkiem” coś u Ciebie kupią? Czy zostawią swoje dane kontaktowe? Czy chociaż polubią Twój fanpejdż? Nie, nie, po trzykroć nie!

I czy w ogóle można promować każdy opublikowany post? Otóż nie – na przykład wtedy gdy na zdjęciu umieściłeś zbyt wiele tekstu (sic!). A co jeśli promowany post chcesz edytować? Nie da rady. A czy możesz wpływać na to gdzie się taki post wyświetla (na przykład w prawej kolumnie albo na
Instagramie)? Nie masz na to wpływu. Nie muszę już chyba dodawać, że nie masz również możliwości zaplanowania takiej formy reklamy w dogodnym czasie, nie masz dostępu do statystyk (tylko porównanie zasięgu organicznego do płatnego).

Czy zatem można powiedzieć, że nie ma korzyści z użycia wariantu „Promuj post”? Ależ takie korzyści są. Szkoda jedynie, że ich bezpośrednim beneficjentem jest… sam Facebook a nie TY!

Każdy może, nie każdy potrafi.

Facebook stworzył niezwykle precyzyjny mechanizm reklamowy pod nazwą Menedżer Reklam. Każda osoba prowadząca jakikolwiek fanpejdż ma do niego, czyli do menedżera dostęp, ale prawie nikt z niego nie korzysta. Dlaczego? Ponieważ jest to niezwykle rozbudowany, całkowicie  samoobsługowy system tworzenia reklam.

Oto jak wygląda główne okno Menedżera Reklam:
 

Już na pierwszy rzut oka widać, że sprawa nie jest prosta. Wielość możliwości powoduje prawdziwy zawrót głowy. Osoba nie mająca doświadczenia w tym procesie jest często po prostu bezradna, stojąc przed wyborem optymalnej ścieżki postępowania. A zauważmy, że poza osobami prowadzącymi liczne
kampanie reklamowe, pracującymi w agencjach, zwykły Kowalski  dministrujący firmowym fanpejdż (często poza innymi licznymi obowiązkami), nie ma żadnego pola, aby zdobyć doświadczenie niezbędne do efektywnej pracy.

Niektóre firmy, zdające sobie sprawę, że jeśli nawet wrzucanie postów na firmowego fanpejdża można powierzyć „Pani Kasi z sekretariatu”, to zrzucenie na nią prowadzenia kampanii reklamowych byłoby drogą donikąd. Podmioty te korzystają wówczas z zewnętrznych specjalistów, zdając sobie sprawę, że
wykształcenie wewnętrznego specjalisty od reklamy na Facebooku wymaga wiele czasu, uczestnictwa w szkoleniach i… sporo kasy. Stare przysłowie mówi: nie kupuj browaru, jeśli się chcesz napić piwa :-).

Tym wszystkim firmom, którym bliska jest opisana wyżej polityka bardzo chętnie deklaruję swoją pomoc. Skontaktuj się za mną. Sposobów na to jest kilka. A najprostszy z nich to mail na adres:
ryszardholubowicz@gmail.com

Please follow and like us:

Twój Facebook – mercedes czy trabant?

Twój Facebook – mercedes czy trabant?

Reklama a targetowanie. Remarketing

Jakikolwiek przekaz reklamowy skierowany jest do pewnej grupy odbiorców. Oczywiście trudno jest na ogół grupę tą konkretnie sprecyzować, tym nie mniej umieszczając billboard reklamowy w pobliżu szkoły wyższej sprawiamy, że dotrze on (między innymi) do studentów. Wykupienie reklamy telewizyjnej w
programie kulinarnym jest sensowne w przypadku producenta przypraw. Nawet zlecając roznoszenie ulotek dbamy, żeby wręczane one były na przykład osobom w odpowiednim wieku.

Jeśli chodzi o działania reklamowe w Facebooku, to problem targetowania reklamy jest zagadnieniem kluczowym. Ograniczając się tylko do Polski, wiemy, że na Facebooku konta posiada ponad 17 milionów Polaków. Istnieje wiele sposobów weryfikacji tych kont, można zatem przypuszczać, że 90% z nich
dotyczy realnych osób. Każdy (no prawie każdy) z nas codziennie komentując, lajkując, wrzucając własne posty, a nawet zdjęcia lub filmy zostawia precyzyjne ślady cyfrowe.

Zacytujmy, co poczytny autor Remigiusz Mróz w książce „Większość absolutna” mówi ustami jednej z bohaterek książki Justyny na temat tego zjawiska:

„Twoje zapytania z Googla, twoja historia odwiedzanych stron,lista przeczytanych i ocenionych książek, historia zamówień, lista hoteli w których się zatrzymałeś, krajów które odwiedziłeś… to wszystko można stworzyć dzięki przeanalizowaniu danych z kilku portali. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki. A konkretnie uniesionego kciuka. (…)

Badania dowodzą, że przy trzydziestu polubieniach odpowiedni algorytm pozna cię lepiej niż kolega z pracy. Przy siedemdziesięciu lepiej niż przyjaciele. Przy stu lepiej niż niż twoi rodzice, a przy dwustu czterdziestu – lepiej niż twój życiowy partner” Można się na to oburzać, można się tego obawiać, albo… można z tego skorzystać. Skoro Facebook tyle o nas wie reklamodawcy mogą to wykorzystać niezwykle precyzyjnie targetując swoje reklamy. Tak to wygląda w teorii. A co mówi na ten temat praktyka.

Zacznijmy od rzeczy oczywistych. Reklamy na Facebooku możemy kierować do osób danej płci, będących w ustalonym wieku, zamieszkujących dany obszar (z dokładnością do jednego kilometra!). Ale to dopiero początek. Prawdziwa jazda zaczyna się gdy wybieramy zainteresowania i tak zwane
zachowania. Tutaj do wyboru mamy ponad 700 ustawień! Gdy już wszystko wybraliśmy, to właśnie w ten sposób zdefiniowaliśmy naszą Grupę Odbiorców (zwana dalej krótko GOd), czyli te wszystkie osoby do których zechcemy skierować naszą reklamę. Dobór odpowiedniej Grupy Odbiorców stanowi kamień węgielny nasze kampanii. To od niej zależy cena reklamy, jej potencjalna skuteczność, a zatem jej wyniki.

Zbyt duża GOd, powoduje, że reklama będzie nieskuteczna, bo wiele osób nie będzie zainteresowana naszą ofertą, zbyt mała spowoduje podniesie kosztów samej reklamy. Nie istnieje złoty środek, chociaż często twierdzi się że właściwa GOd powinna liczyć około 30.000 odbiorców.

Co by jednak nie mówić, ustalona przez nas GOd składa się w przeważającej części z osób przypadkowych. To, że my uważamy, że powinny one być zainteresowane naszą ofertą nie oznacza, że zainteresowani oni nią będą naprawdę. Będzie to tak zwany „zimny ruch” – osoby, które często po raz
pierwszy będą miały kontakt z naszą firmą (marką). Kierowanie reklam czysto sprzedażowych do takiej grupy jest błędem i powoduje po prostu przepalenie budżetu reklamowego.

Reklama na ruch zimny powinna służyć poznaniu marki, zaciekawieniu, skłonieniu do skomentowania. I co najważniejsze do pozyskaniu „śladu obecności” takiej osoby. W jaki sposób to zrobić? Można oczywiście wybrać reklamę na Facebooku, nastawioną na pozyskiwanie kontaktów. Odradzałbym jednak taki schemat działania, bowiem…. ruch jest wciąż zimy :-).

Zasada Poznaj mnie → Polub mnie → Zaufaj mi → Kup ode mnie stanowi fundament działań zgodnych z zasadą ocieplania kontaktów z potencjalnym klientem.

Jak jednak rozpoznać osoby, które rozpoczęły proces nawiązywania z nami biznesowego kontaktu? Przecież nie każda osoba, która odwiedziła naszą stronę od razu do nas napisze, zadzwoni lub zostawi jakiś kontakt do siebie.
Tutaj dochodzimy do sedna problemu. Mogę śmiało postawić tezę, że firmy, które reklamują się na Facebooku, które nie mają zainstalowanego na swojej stronie internetowej tak zwanego Piksela Facebooka, wyrzucają pieniądze w błoto.

Czym jest ów tajemniczy piksel?

To zwykły kod html, który umieszczamy na swojej stronie internetowej. Po instalacji, wizyta jakiejkolwiek osoby powoduj odpalenie piksela, jeśli oczywiście osoba ta jest jednocześnie zalogowana na Facebooku. Zbiór tych wszystkich osób będzie tak zwaną Niestandardową Grupą Odbiorców (NGO) –
idealnym miejscem naszych dalszych „łowów reklamowych”. Zauważmy w tym miejscu, że reklama skierowana do NGO będzie działaniem na „ciepłym ruchu” – przecież te osoby miały już kontakt z naszą firma – odwiedziły naszą stronę internetową. Przykład takiej reklamy będzie klasycznym przykładem tak
zwanego remarketingu, czyli komunikatu skierowanego do osób, którym nasza firma (marka) jest już nieobca.

To wszystko o czym dotychczas napisałem, to jedynie czubek góry lodowej zagadnienia efektywnej reklamy na Facebooku.
Jeśli chcesz poznać inne sposoby na kreowanie efektywnych Niestandardowych Grup Odbiorców, sposobów na ocieplanie ruchu, skorzystania z potężnego narzędzia Facebooka, czyli tak zwanych Grup
Odbiorców LookALike,  skontaktuj się ze mną a przedstawię, co mogę dla Ciebie zrobić.

Dzięki,  za przeczytanie artykułu. Mam dla Ciebie prezent – bezpłatne konsultacje odnośnie marketingu na Facebooku. Prezent można wykorzystać do 10 lutego 2019r.

Zadzwoń 603 331 900

lub napisz

ryszardholubowicz@gmail.com

i umów się na bezpłatne konsultacje.

Please follow and like us:

QR kody messengera

QR kody messengera

Marketing na Facebooku sprawdza się znakomicie w sytuacji, gdy użytkownik znajduje się w trybie online. Wtedy firma, czyli tak naprawdę jej fanpage może zwracać się do użytkownika chociażby poprzez system reklamowy. Zupełnie inaczej sprawa wygląda, gdy użytkownik trafia na firmę w świecie offline czyli w tak zwanym realu. Firmy radzą sobie wówczas umieszczając w widocznych miejscach komunikat „Polub nas na Facebooku” ewentualnie „Znajdź nas na Facebooku”. Zwróćmy uwagę, że ta metoda ma wykorzystanie nie tylko w stacjonarnych placówkach firmy, ale również na etykietach, opakowaniach lub w reklamach zewnętrznych.

Zobaczmy jednak, co to oznacza w praktyce. Użytkownik musi wejść na Facebooka wpisać w facebookową wyszukiwarkę nazwę firmy i szukać właściwej firmy, często między innymi podmiotami, o podobnych (identycznych) nazwach.

Rodzi się naturalne pytanie, czy można ten proces jakoś usprawnić. Otóż z pomocą przychodzą nam tak zwane qr-code Messengera. Dla każdego fanpage firmowego można wygenerować jej oryginalny QR kod w postaci charakterystycznej grafiki.

Zeskanowanie takiego kodu przez użytkownika zaprowadzi go wprost do Messengera danego fanpage. Dodatkowe połączenie Messengera z tak zwanym czatbotem daje firmie wprost nieograniczone możliwości komunikacyjne – np. automatyczne wysyłanie newslettera, przypominanie o ofercie. Warto zauważyć, że otwieralność wiadomości w messengerze wynosi 95%!!!. W przypadku email marketingu gdy otwieralność wynosi 20% mówimy o sukcesie.

W przypadku korzystania z kodów messengerowych warto też dołączyć instrukcję dla klienta jak taki kod zeskanować:

1. Otwieramy aplikację messengera i na dole klikamy w ikonę postaci (rys. poniżej)

2. Następnie na górze klikamy w “Skanuj” (rys. poniżej)

 

Please follow and like us:

Płać, ale z głową

Płać, ale z głową

Czy istnieje sposób, aby firmowy fanpage przynosił wymierne korzyści bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów?

Zmartwię tutaj Czytelników, ale moim zdanie odpowiedź brzmi NIE. Nie mówię tu oczywiście o stronach czysto hobbistycznych, ale o zwykłych stronach firmowych na Facebooku.

Czasy, w których ludzie lajkowali te strony bez opamiętania, gdy post typu „wolisz kawę czy herbatę” albo „piątek, piąteczek, piątunio – jakie masz plany?” wywoływały zażarte dyskusje trafiły już dawno do lamusa. Tak zwane zasięgi organiczne są nieustanie cięte, co oznacza, że posty widzi coraz mniej osób.

Z kolei, korzystanie z płatnych form reklamy, najczęściej głównie przez niebieski przycisk „promuj post” jest nieskuteczne i drogie. Oczywiście można uzyskać znacznie lepsze rezultaty korzystając z pełnego panelu reklamowego Facebooka, a nie jego protezy w postaci „Promuj post”, ale faktem jest, że gdy płacimy, to rezultaty mogą być lepsze, ale zaraz po zakończeniu kampanii reklamowej wszystko wraca do poprzedniego stanu.

Czyli mówiąc krótko płacisz – działa, nie płacisz – przestaje działać.

Czy istnieje zatem sposób, aby wyrwać się z tego kręgu?
Załóżmy, że jesteś gotowy ponieść pewne koszty, ale chciałbyś uzyskać TRWAŁY efekt w postaci możliwości skutecznego kontaktu z osobami potencjalnie zainteresowanymi Twoją ofertą całkowicie bezpłatnie.

Otóż taki sposób istnieje, ale wymaga zmian w strategii obecności firmy na Facebooku.

Według mnie powinno to wyglądać następująco:
1. Zmieniam zasady publikowania postów: Poza „zwykłymi” postami publikuję w miesiącu dwa
posty specjalne. Muszą to być posty wywołujące reakcje w postaci licznych komentarzy.
2. Wzmacniam moje publikacje reklamą płatną (minimum połowa postów).
3. Na podstawie komentarzy tworzę listę aktywnych użytkowników w Messengerze („przenoszenie” najaktywniejszych fanów z fanpage do MSG)
4. Wysyłam komunikaty (tzw Broadcasty) do mojej listy w Messengerze z olbrzymią otwieralnością i całkowicie ZA DARMO!

Wszystko jasne?

No to do roboty!

Please follow and like us:

Profile firmowe jak grzyby po deszczu

Profile firmowe jak grzyby po deszczu

Jesienią tłumy wielbicieli grzybobrania przemierzają okoliczne lasy w poszukiwaniu podgrzybków, kozaków, kurek, rydzów, gąsek no i oczywiście borowików. Grzybiarzy jest wielu, ale mimo to mało kto wraca z pustym koszykiem. Jesienny wysyp grzybów nasunął mi porównanie olbrzymiej ilości fanpage powstających na Facebooku.

Taki fanpage, to doskonały kanał marketingowy, dostrzegany obecnie przez wielu przedsiębiorców. Szesnaście milionów dorosłych użytkowników w Polsce, powoduje, że właściwie każda firma może tu znaleźć swoich odbiorców. Nie tylko w branży B2C, ale i w trudniejszej B2B. W końcu za decyzjami zakupowymi w każdej firmie stoją konkretne osoby fizyczne.

Gdy jednak przyjrzymy się bliżej firmowym profilom na Facebooku zauważyć możemy niepokojące zjawisko. Wiele tych stron jest po prostu martwych. Zabrały po kilkudziesięciu fanów, opublikowały kilkanaście postów i… i tyle. Nieaktualizowane, często niemal puste straszą po prostu swoją obecnością. A przecież ktoś kiedyś powołał je do życia, wiązał z nimi jakieś nadzieje. Z czasem zabrakło jednak pracowitości, pomysłu na rozwój lub po prostu czasu.

Zaskoczę tu czytających ten artykuł, ale ja z marketingowego punktu widzenia dostrzegam zjawisko jeszcze gorsze niż martwe fanpage.

Często firmowy profil może być niemal piękny. Posty mogą być publikowane prawie codziennie. Często zamieszczane są wypieszczone grafiki, filmy wideo etc. Czego się zatem „czepiam”?

Otóż niemal nikt tego wszystkiego nie widzi!

Osoba (agencja) prowadząca tę stronę wykonuje kupę świetnej, nikomu nie potrzebnej roboty!

Jeśli firmowe posty nie wywołują ożywionej dyskusji w postaci publikowanych komentarzy, to na takim fanpage obowiązuje surowa zasada cięcia zasięgów organicznych. Post bez reakcji dociera jedynie do kilku procent fanów! Mając powiedzmy 1000 osób lubiących dany fanpage publikujemy faktycznie dla kilkudziesięciu osób. Czy ta praca warta jest świeczki?

Świeczki może i tak, ale już na pewno nie pieniędzy, które za takie posty się płaci.

Często spotykana na rynku propozycja pisania 20 postów miesięcznie za 2000 złotych jest po prostu skrajnie niekorzystna dla firmy, która zleca to osobie fizycznej lub agencji.

Za takie pieniądze należy wymagać raczej działań kreatywnych, które wzbudzą zainteresowanie odbiorców oraz prowadzenia kampanii reklamowych, bez których trudno obecnie wyobrazić sobie celową obecność firmy na Facebooku.

 

 

ryszardholubowicz@gmail.com

Please follow and like us:

Narysować Facebooka

Narysować Facebooka

Wśród osób zajmujących się marketingiem na Facebooku różnice miedzy profilem a fanpagem, osobistym kontem reklamowym a kontem biznesowym, zasięgami organicznymi a płatnymi są oczywiste.

Okazuje się jednak, że wiele firm nie prowadzi żadnych działań marketingowych na Facebooku i tłumaczenie im wszelkich niuansów jest dosyć trudne. Pomyślałem zatem, że zwizualizowanie laikom podstawowych schematów obowiązujących na Facebooku może przynieść pewne korzyści – i w ten sposób powstał ten artykuł.

Jest jasne, że ta wizualizacja zawiera mnóstwo uproszczeń, ale myślę, że dawać będzie podstawowe pojęcie o tym jak ten mechanizm działa.

Wyobraźmy sobie olbrzymi gmach złożony z trzech poziomów.

Poziom pierwszy, z którego można wejść do środka, to profile użytkowników. Mamy tutaj ponad dwa i pół miliarda(!) pokoi, których właścicielami są osoby fizyczne. W takim pokoju każdy z nas ma przed sobą duży ekran (czyli oczywiście newsfeed), na którym Facebook wyświetla to co mu przyjdzie do głowy. Mamy pewien ograniczony wpływ na to co, a mówiąc bardziej precyzyjnie od kogo nam się tutaj wyświetla. Posty od znajomych, od rodziny, od polubionych firm mają tutaj pewne pierwszeństwo, ale i tak wszystkim rządzą tajemnicze algorytmy Facebooka.

Drugi poziom to poziom firmowy. Tutaj znajdują się tak zwane fanpage. Przyjmijmy w olbrzymim uproszczeniu, że każda osoba fizyczna ( a dokładniej jej profil osobisty) zarządza jednym fanpage.

Oczywiście, tak naprawdę są miliony osób, które nie zarządzają żadnym kontem firmowym (czyli fanpage) oraz inne miliony, które zarządzają wieloma kontami. Jednak, dla uproszczenia przyjmijmy założenie, o którym napisałem wcześniej: jedna osoba – jedno konto firmowe.

Zauważmy ponadto że jedyne przejście na wyższy poziom firmowy mamy poprzez profil czyli poziom podstawowy. Wszak to tylko na poziomie osobistym znajdują się wszystkie wejścia do naszego facebookowego gmachu.

Zobaczmy zatem co znajduje się w przeciętnym pokoju poziomu drugiego. Tutaj praca wre. Mamy przygotowaną specjalną maszynę, która produkuje przy naszym udziale wszelkiego rodzaju posty, udostępnienia, komunikaty, zwane krótko impulsami informacyjnymi, które dotyczą naszej firmy. Najważniejszą cechą takiego pokoju jest to, że… ma zaciemnione szyby. Nie mamy generalnie wpływu na to, kto i kiedy te impulsy zobaczy! Wszystko zależy od algorytmów Facebooka. Może być niestety i tak (i uwierzcie mi, że bywa), że starannie przygotowywane marketingowe teksty trafiają w kompletną próżnię!

Tak jednak, jak z poziomu pierwszego trafiliśmy na poziom drugi, tak możemy z niego wejść jeszcze wyżej, na trzeci poziom reklamowy. Tutaj trafiamy do zupełnie innego świata. Podczas, gdy na poziomie drugim siedzieliśmy w zaciemnionym pokoiku, czując się może trochę jak intruz, tutaj, na poziomie trzecim Facebook wita nas światłem i nastrojową muzyką. Skąd ta zmiana? Dwa pierwsze poziomy były kompletnie bezpłatne, na trzecim stajemy się ważnym klientem. Co więcej Facebook pozwala nam spojrzeć w dół, gdzie możemy zobaczyć nawet poziom pierwszy (profile). No może nie bezpośrednio i wyraźnie, a raczej jak przez mleczną szybę, ale wystarczająco dokładnie, aby wyodrębnić pewne zbiory (grupy odbiorców), którymi możemy być potencjalnie zainteresowani.

Co widzimy w naszym pokoju na trzecim poziomie? Olbrzymią skomplikowaną ścianę, pełną mnóstwa różnych tajemniczych przycisków, przełączników i potencjometrów – jest to tak zwany panel reklamowy Facebooka (menedżer reklam). Jest to wprost genialny zautomatyzowany w dużej mierze system, korzystanie z którego wymaga jednak dużej wiedzy, doświadczenia i kreatywności. To tutaj powstają reklamy, za które płacimy Facebookowi.

Jest w pokoju jednak coś jeszcze: duża wajcha z niebieskim napisem PROMUJ POST. I każdy ją może łatwo uruchomić jednym pociągnięciem! I nie wymaga to wcale dużej wiedzy, doświadczenia czy kreatywności. Jest to substytut menedżera reklam, który stwarza iluzję sensownego wydawania naszych pieniędzy. Jeśli spotykasz kogoś, kto twierdzi, że reklamy na Facebooku nie działają, masz przed sobą zapewne ofiarę przycisku „Promuj post”. Ale to temat na inne opowiadanie.

Please follow and like us: